GospodarkaMorska.tv

Wnuczka inż. Tadeusza Wendy: „Moją rodziną jest również rodzina portowa”

opublikowano: 10 luty 2020
Facebook Twitter Google Email

- Mija sto lat od momentu, kiedy inżynier Tadeusz Wenda, stojąc przy kościółku na Kępie Oksywskiej wypowiedział pamiętne słowa: "tu będzie miejsce najlepsze". Wizja budowy nowoczesnego, polskiego portu zawładnęła nim ogromnie i rozpoczęły się prace. Była to jego największa praca, największe dzieło. Ale też ostatnie - mówiła Hanna Wenda-Uszyńska, wnuczka inżyniera Wendy. W specjalnym wywiadzie wspomina dziadka, dzieli się spostrzeżeniami związanymi ze 100-leciem zaślubin Polski z morzem i podkreśla szczególną rolę Portu Gdynia w historii całego kraju.

Jestem bardzo dumna i cieszę się ogromnie, że wizja mojego dziadka, dzięki zaangażowaniu innych ludzi idzięki dobrym decyzjom, doszła do skutku i powstał jeden z najnowoczesniejszych portów na Bałtyku. Jego myśl techniczna wybiegała, jak wiemy, daleko w przyszłość. Jestem emocjonalnie bardzo związana z portem gdyńskim, często tu przyjeżdzam, mamy bardzo dobre kontakty. Z ciekawością śledzę rozwój tego portu, jego przyszłość, plany. Teraz trzymam kciuki za port zewnętrzny.


Pani dziadek, podobnie jak Pani, dzielił swoje życie pomiędzy Warszawę a Gdynię. Czy może Pani zdradzić, które miasto jest bliższe Pani sercu?

Gdynia była ukochanym miastem mojego dziadka, jednak nie zostawił swojej rodziny, która mieszkała w Warszawie. Był z nia bardzo związany i często do nich przyjeżdżał mimo, że w tym samym czasie budował port.

Ja co prawda urodziłam się w Warszawie, ale Gdynię mam w sercu. Bardzo dobrze się tu czuję, uważam, że to szczególne miejsce a mieszkańcy są bardzo serdeczni. Nie bez powodu mówi się, że mieszkają tu ludzie najszczęśliwsi.  Myślę, że gdybym miała taką możliwość, zdecydowałabym się tu zamieszkać.

Jakie wspomnienia związane z dziadkiem zapadły najbardziej w Pani pamięć?

Muszę powiedzieć, że nie znałam dziadka osobiście, urodziłam się długo po jego śmierci. Niestety nie opowiadał mi bajek i nie tulił do snu. Mam go jednak bardzo głęboko w genach i myślę, że trochę go znam. Znam go dlatego, że od zawsze był osobą bardzo ważną w mojej rodzinie. Moja babcia i ojciec wręcz uczyli mnie dziadka i dawali o nim wykłady. Czasem mam niedosyt tych wiadomości, ale tak jak wspomniałam - myślę, że go znam.

Wspomnienia mojego ojca są nadzwyczajne. Z wielką czułością  wspominał czasy, kiedy przyjeżdżali z całą rodziną do dziadka w Gdyni, urządzali tu wycieczki, pikniki czy zawody pływackie. Ja z kolei znalazłam w archiwum rodzinnym listy, które dziadek pisał z Gdyni do żony i dzieci i muszę przyznać, że rozdzierają serce. Były to listy pełne ciepła, czułości i miłości, pisane cudowną polszczyzną, pięknym charakterem. Chciałoby się powiedzieć - inżynier a taki romantyk? A jednak. Te listy to nadzwyczajny przykład czułości wyklejanej suszonymi kwiatami. 

100. rocznica zaślubin Polski z morzem jest ściśle powiązana z 100. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. Jaką rolę w historii - Pani zdaniem - odebrał Port Gdynia?

Port Gdynia odegrał ogromną rolę. Gdyby dziadek nie wybrał tego miejsca, Gdynia byłaby prawdopodobnie jedynie piękną miejscowością letniskową, turystyczną. Dzięki temu, że budował się port, utworzył się również rynek pracy. Gdynia zaczęła się rozwijać, powstało piękne, nowoczesne miasto z pełną infrastrukturą a Polska otrzymała okno na świat.

 

Warto przypomnieć sprawę pomnika budowniczego Portu i Miasta Gdynia.

Pomnik jest, mam nadzieję, że niedługo doczekamy się jego odsłonięcia. Czekam na to z otwartym sercem i myślę, że to nastąpi w krótkim czasie. Uważam, że to się po prostu dziadkowi należy. Będzie mógł spokojnie patrzeć na swoją ukochaną Gdynię a ja będę
spokojna, że spełniłam to, co ojciec zostawił mi w testamencie: pamięć o dziadku i to, co powtarzał zawsze: "pamiętaj, twoją rodziną jest również rodzina portowa". I oni są moją rodziną.

W ramach ciekawostki, chciałabym powiedzieć, że w 2019 w miejscowości Chotomów niedaleko Warszawy, gdzie dziadek miał posiadałość letniskową, władze gminne wyróżniły go honorowym obywatelstwem. Moim maleńkim marzeniem jest, że kiedyś i Gdynia uhonoruje go takim obywatelstwem. Wszak był jej ojcem chrzestnym.

Należy też wspomnieć, że przy budowie portu, przy tych trudnych inwestycjach, ważną osobą był minister Eugeniusz Kwiatkowtki, który bardzo szanował mojego dziadka jako fachowca, łączyły ich przyjazne relacje. Bez niego ten port nie mogły zaistnieć. Stąd też uważam, że Port Gdynia ma dwóch ojców chrzestnych.

*

Tadeusz Apolinary Wenda (ur. 23 lipca 1863 w Warszawie, zm. 8 września 1948 w Komorowie) był polskim inżynierem komunikacji, głównym projektantem i kierownikiem budowy portu Gdynia. Jego imieniem nazwano między innymi Basen II (Basen inż. Wendy), krótkie nabrzeże w gdyńskim porcie (przy kanale południowym), ulicę i Zespół Szkół Mechanicznych na Grabówku.