GospodarkaMorska.tv

Brytyjskie rozwiązania możliwe również w Polsce? Za nami kolejna edycja Akademii Offshore

opublikowano: 25 listopad 2019
Facebook Twitter Google Email

W czwartek, 21 listopada odbyło się VIII Seminarium Akademii Offshore. Przedstawiciele wszystkich operujących w Polsce inwestorów, sektora przemysłu i administracji rządowej wysłuchali prezentacji Benjamina Sykes'a, przewodniczącego Offshore Wind Industry Council i zastanawiali się, czy brytyjskie doświadczenia można przenieść na rynek polski.

Podczas spotkania przedstawiony został tzw. Sector Deal czyli model brytyjskiego, trójstronnego porozumienia na rzecz rozwoju sektora offshore wind, zawartego w marcu 2019 r. pomiędzy przedstawicielami przemysłu morskiej  energetyki wiatrowej, kluczowymi deweloperami oraz inwestorami, a stroną rządową.

Jak powiedział nam Benjamin Sykes, reprezentujący firmę Ørsted a jednocześnie przewodniczący Offshore Wind Industry Council: "Partnerstwo, które zainicjowało nasze stowarzyszenie Offshore Wind Industry Council pomiędzy brytyjskim rządem a sektorem offshore było absolutnie kluczowe jeśli chodzi o rozwój tego segmentu. Dzięki niemu, doświadczeni eksperci oby stron mogli wymieniać się poglądami i dyskutować o tym, jakie korzyści każdy może wynieść z branży offshore. Przekłada się to zarówno na większe wolumeny dla przemysłu, jak i przemysłowe, społeczne i ekonomiczne korzyści dla rządu. Jest to fantastyczne forum do rozmowy."

Konieczność otwartego dialogu z rządem i współpracy w dziedzinie offshore podkreślali wszyscy uczestnicy dyskusji. "Myślę, że ta konferencja daje bardzo dobry obraz tego, co zostało zrobione w Wielkiej Brytanii. Jesteśmy w innym momencie rozwoju niż była Wlk Brytania zanim taka umowa między rządem a sektorem energetycznym została uzgodniona. Myślę, że możemy przede wszystkim wziąć to, co najlepsze czyli postarać się uniknąć niektórych błędów, które wystąpiły na rynku brytyjskim. Może to przyspieszyć rozwój naszego rynku. Umowa rządu z przedstawicielami branży offshorowej, zarówno inwestorami, deweloperami czy dostawcami różnego rodzaju usług czy komponentów jest potrzebna i w tym zakresie możemy wzorować się na rynku brytyjskim. Moim zdaniem mogłoby to pomóc w osiągnięciu naszych celów jeśli chodzi o rozwój morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku."- powiedział Paweł Przybylski, prezes Siemens Gamesa Renewable Energy.

Jak dodaje Jakub Budzyński, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej: "Branża morskiej energetyki wiatrowej zarówno po stronie deweloperskiej jak i tej przemysłowej zwiera szyki, mamy w najbliższym czasie zamiar przygotować wspólną listę oczekiwań, ale też i konstruktywnych propozycji rozwiązań w zakresie dialogu pomiędzy łańcuchem dostaw a deweloperami projektów morskich farm wiatrowych w Polsce"

Jak wynika z raportu Global Wind Energy Council (GWEC), w 2030 r. energia wiatrowa może pokrywać około 20 proc. światowego zapotrzebowania na energię. Łączna moc elektrowni wiatrowych ma wynieść wtedy nawet ok. 2 100 GW. To pięć razy więcej niż obecnie. Taki wzrost oznacza redukcję emisji dwutlenku węgla o ponad 3,3 mld ton rocznie oraz inwestycje na poziomie 200 mld euro rocznie. 

Przyszłościowość inwestycji w offshore podkreślał Michał Michalski, prezes zarządu Polenergia: "Uważamy, że przyszłość rynku energetycznego opiera się przede wszystkim na OZE. Być może trzeba będzie poszukiwać pewnych technologii pomostowych w celu równoważenia systemu. Być może będzie gaz naturalny lub inne technologie zarządzania elastycznością popytu i magazynowania energii, odpowiedzi na te wątpliwości poznamy już wkrótce. Natomiast jeśli chodzi o generację - jednoznacznie uważamy, że przyszłość jest wyłącznie w energetyce odnawialnej".

Przypomnijmy, że pierwszym wielkim, globalnym graczem, który pojawił się na polskim Bałtyku był norweski Equinor (dawniej Statoil). W 2018 r. Norwegowie uzgodnili z prywatną Polenergią objęcie połowy udziałów w trzech projektowanych farmach, które zgodnie z koncesją mogą łącznie mieć moc 2,76 GW. Na początku 2019 r. portugalski EDP Renewables kupił od belgijskiego inwestora dwa projekty we wczesnym stadium. Koncesje opiewają na moc po 200 MW. Pod koniec października, do Norwegów i Portugalczyków dołączyli Duńczycy. Duński Oersted został wybrany przez PGE do prowadzenia rozmów o przejęciu połowy udziałów w projektach dwóch farm o łącznej mocy 2,5 GW.

Chwilę później pojawił się niemiecki RWE Renewables, który ogłosił objęcie czterech bałtyckich projektów - trzech na bardzo wczesnych stadiach rozwoju i jednego bardziej zaawansowanego, firmy Baltic Trade & Invest. W sumie mają mieć potencjał 1,5 GW. Niemiecka firma ma już w offshore aktywa rzędu 2,5 GW. Jak powiedział PAP Lothar Lambertz z RWE, niemiecka firma zamierza znacznie przyspieszyć rozwój zakupionych aktywów, skorzysta też ze swoich doświadczeń przy budowie farmy Arcona na niemieckich wodach Bałtyku, który ukończono przed terminem i nie przekraczając budżetu. W budowie Arcony uczestniczył zresztą Equinor.

Zainteresowanie przejawia również amerykańskie GE. Koncern podpisał z ministerstwem rozwoju list intencyjny ws. rozwoju współpracy w obszarze OZE, a jego przedstawiciele nie kryli, że liczą, iż na polskich morskich farmach pracować będą ich urządzenia, m.in. największa na świecie turbina Haliade-X o mocy 12 MW. Jak powiedział PAP wiceprezes GE Renewable Energy Fabrice Kermorgant, HAliade-X powinna być komercyjne dostępna od połowy przyszłego roku.

Zgodnie z harmonogramami najbardziej zaawansowanych polskich projektów, pierwsza energia z morskich wiatraków powinna popłynąć po 2025 r.

Jak powiedział nam Michał Jerzy Kołodziejczyk, prezes Equinor Polska: "Możliwości morskich farm wiatrowych są ogromne. Wiemy, że dzisiaj Bałtyk ma 8-10 a nawet więcej GW możliwości w związku z tym jak najbardziej chcielibyśmy uczestniczyć w tym procesie w kraju".

Projekt Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r. przewiduje, że w tym horyzoncie na Bałtyku wiatraki będą miały moc ok. 8 GW. Przedstawiciele rządu wielokrotnie deklarowali, że offshore będzie miało w przyszłości bardzo ważną rolę w krajowej strukturze wytwarzania energii elektrycznej. Po stronie zalet morskiej energetyki wiatrowej wskazywano wysoki współczynnik wykorzystania mocy i brak konfliktów społecznych, jakie - według rządu - budzi energetyka wiatrowa na lądzie.  

Wnioski z seminarium przedstawił nam Sławomir Żygowski, prezes zarządu GE Power: "Po pierwsze potrzebny jest consensus, że ten sektor jest sektorem strategicznym dla państwa i gospodarki, po wtóre, potrzebny jest dialog, po trzecie niezbędna jest dobra strategia i koordynacja a następnie skuteczna egzekucja."