GospodarkaMorska.tv

Holowanie giganta przez WUŻ Gdańsk - reportaż GospodarkaMorska.TV

Facebook Twitter Google Email

Środowe zawinięcie do gdańskiego DCT największego kontenerowca świata Maersk McKinney Moller było dobrą okazją, aby przyjrzeć się pracy jaką wykonują załogi portowych holowników.

Korzystając z uprzejmości firmy WUŻ Gdańsk, weszliśmy na pokład ich najnowszego i najmocniejszego holownika - VIRTUS-a, aby pokazać naszym widzom i czytelnikom jak wygląda holowanie największych statków z punktu widzenia kapitana holownika.

Operacja zaczęła się około godziny 14:00 na nabrzeżu Ziółkowskiego, przed siedzibą WUŻ, skąd motorówką Roma dostaliśmy się na zacumowany po przeciwnej stronie holownik VIRTUS.
Ta 30-metrowa jednostka jest dumą Firmy i najmocniejszym holownikiem w Trójmieście. Posiada dwa silniki spalinowe Caterpillar o mocy 1765 [KW] każdy. Podczas akcji z kontenerowcem Maersk-a to właśnie on będzie przewodził całemu konwojowi.

Z portu wypływamy około dwie godziny przed planowanym przybiciem Maersk McKinney Moller do kei DCT. Kondycja pogodowa, jak określa nasz kapitan Wojciech Wata - "jest umiarkowana".

Stan morza wynosi 4-5 w skali Beauforta, wiatr północno-wschodni. "Pływamy w każdych warunkach i o każdej porze dnia i nocy" - zapewnia kapitan.

Już chwilę po wyjściu z portu w Gdańsku na horyzoncie rysuje się sylwetka charakterystyczna dla wielkich kontenerowców Maersk. Równocześnie DCT opuszcza jednostka Helle Ritscher płynąca do Sankt Petersburga by zwolnić miejsce dla długo oczekiwanego w Trójmieście Trpile E.

Po około 50 minutach rejsu docieramy do lewej burty giganta i okrążamy go od rufy. Na jego pokładzie jest już pilot, który będzie wydawał polecenia wszystkim holownikom uczestniczącym w akcji.

Samo podpięcie holu jest niezwykle widowiskowe, kiedy obserwuje się je z holownika. Kapitan z zegarmistrzowską precyzją podpływa do dziobu McKinney Moller. Cała akcja podpięcia Kontenerowca pod hol zamyka się w około 8-9 minutach.

Statek wchodząc do portu płynie napędzany własnymi silnikami - holownik zasadniczo go nie "ciągnie", a bardziej koryguje jego kurs i pomaga panować nad ogromną masą jednostki.

Bezpośrednio przed główkami DCT statek wyraźnie zwalnia i zaczyna powolny skręt. W tym momencie zaczyna się najcięższa praca dla silników holownika. Różnica ich pracy jest wyraźnie wyczuwalna na pokładzie, pomimo tego, że jak zapewnia kapitan silniki pracują na 60-70% mocy.

Holownik dziobowy i rufowy ustawia statek równolegle do kei, a następnie dwa pomocnicze go dopychają. W tym czasie załoga Kontenerowca i obsługa DCT przeprowadzają operację zakładania cum.

25 minut po wejściu do portu jest po wszystkim.
Maersk McKinney Moller bezpiecznie zacumowany przy kei terminala kontenerowego, obsługa DCT zaczyna rozładowywać statek, a kapitan Wojciech Wata dając pełna na przód płynie wraz z resztą holowników do bazy, by oczekiwać tam na kolejne zlecenie.
Z lądu cała operacja wydaje się prosta, szybka i schematyczna, jednak na pokładzie holownika panuje skupienie i koncentracja.

Od pracy holowników i ich załóg zależy los statku i jego ładunku, który niekiedy wart jest więcej, niż można sobie to wyobrazić.

Zapraszamy do obejrzenia naszej relacji VIDEO.