GospodarkaMorska.tv

W 2024 r. pierwsza polska morska farma wiatrowa może zostać oddana do eksploatacji

opublikowano: 10 listopad 2017
Facebook Twitter Google Email

Przewiduje się, że w 2024 r. pierwsza polska morska farma wiatrowa ma zostać oddana do eksploatacji – poinformował dr Arkadiusz Sekściński, wiceprezes PGE, podczas Konferencji Offshore 2017 poświeconej energetyce wiatrowej, która w czwartek zakończyła się w Warszawie. Jak zaznaczył, PGE prowadzi szeroko zakrojone badania dotyczące wdrożenia energii wiatrowej. W 2021 r. powinna ukazać się decyzja środowiskowa jako podstawa wydania pozwolenia na budowę, a wkrótce ruszają badania geologiczne dna Bałtyku. Zmienia się także niekorzystny pogląd na ten sprzyjający farmom.

– Rozwój technologii w ostatnich latach jest bardzo dynamiczny. Grono firm i możliwości na dzień dzisiejszy jest już w Polsce szerokie. Firmy wykorzystują ten potencjał, na razie eksportowy, na rynki Danii, Niemiec, szczególnie Wielkiej Brytanii, natomiast przed nami jest szansa, abyśmy mogli tę wiedzę już tutaj w Polsce wykorzystać – mówi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Podczas konferencji Gajowiecki przedstawił dwa scenariusze rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Pierwszy z nich zakłada 50 % udziału węgla z uwagi na dekarbonizację przemysłu, uaktywnienie elektrowni nuklearnej o mocy 3,2 MW w roku 2020 (nadal brak decyzji) oraz wspomaganie poprzez włączenie elektrowni gazowych oraz innych źródeł energii odnawialnych. Scenariusz alternatywny natomiast przewiduje brak elektrowni nuklearnych, udział węgla nadal na poziomie 50 % oraz 50 % OZE (Odnawialne Źródła Energii). W miksie energetycznym kraju technologie wiatrowe są najtańsze, a do roku 2035 23 % energii elektrycznej musi pochodzić „z wiatru”.

Zespół do spraw morskiej energetyki wiatrowej


Zbigniew Gryglas, poseł na Sejm RP, podczas konferencji ogłosił powstanie w Sejmie specjalnego zespołu ds. morskiej energetyki wiatrowej. W jego pracach uczestniczyć mają także eksperci z polskich uczelni i stowarzyszeń.

– Chcemy się  zająć tym tematem i przede wszystkim przygotować otoczenie regulacyjne. Tu jest kilka takich elementów: wielka korzyść dla energetyki, bo rzeczywiście uzyskujemy czystą energię, której tak bardzo potrzebujemy, druga rzecz – impuls rozwojowy przemysłu, i trzecia – także korzyść dla szerszego społeczeństwa – mówi Zbigniew Gryglas, poseł na Sejm RP.

Bałtyk doskonałym akwenem do instalacji farm

Łukasz Sikorski, senior engineer z DNV GL, poinformował, że w perspektywie lat dwudziestu, trzydziestu, być może czterdziestu, świat i energetyka się zmienią.

– Dekarbonizacja jest koniecznością wynikającą choćby z tego, że kończą się zasoby paliw kopalnych. Musimy nauczyć się korzystać z tych źródeł odnawialnych, które w pewnym ujęciu są nieskończone – mówi Łukasz Sikorski z DNV GL.

Giles Hundleby, dyrektor BVG Associates, stwierdził natomiast, że następuje dynamiczny wzrost wydajności turbin wiatrowych oraz nowy sposób ich instalowania, z pływającymi włącznie. Bałtyk ze względu umiarkowane warunki pogodowe, falowanie sztormowe i niewielkie głębokości jest doskonałym akwenem do instalacji farm.

– Polskie firmy mogą zaoferować polski produkt, zintegrować łańcuch dostaw pod szyldem budowy w pełni wyposażonej polskiej trafoplatformy dla offshore wind i jak najbardziej są w stanie w dużej mierze zaspokoić potrzeby naszego lokalnego rynku, jeżeli taki powstanie – zapewnia Jakub Wnuczyński z GSG Towers.

W projekcie polskich morskich farm wiatrowych warto wykorzystać doświadczenie zagranicznych partnerów.

– Jako Siem Offshore jesteśmy w Polsce od roku 2005, także mamy dosyć mocno ugruntowaną pozycję na polskim rynku, zarówno w sektorze konwencjonalnego shippingu, jak i w sektorze offshore. Jestem gorąco zainteresowany tym, żeby te farmy jednak w Polsce powstały, to jest czyste powietrze, czysta energia – mówi Piotr Żeglarski z Siem Offshore Poland.

Przestrzenne planowanie obszarów morskich wymaga współistnienia różnych gałęzi zagospodarowania Morza Bałtyckiego.

– Wydobywamy kruszywo z Morza Bałtyckiego, mamy koncesję na Zatoce Koszalińskiej. Kruszywo jest bardzo dobre, zostanie wykorzystane w budownictwie oraz w projektach offshorowych, m.in. do zasypywania kabli czy przy budowie żelbetowo-stalowych konstrukcji nośnych – tłumaczy Mieczysław Twardowski, dyrektor generalny Baltex Group.

Polskie stocznie dobrze radzą sobie na rynku offshore

Jak zgodnie podkreślili uczestnicy dyskusji, polskie stocznie już dawno się przebranżowiły i doskonale sobie radzą z produkcją elementów turbin wiatrowych. Uczelnie natomiast dobrze przygotowują kadrę inżynierską.

– Każda osoba, która poszukuje pracy w biznesie wiatrowym musi odbyć szkolenie w oparciu o standardy GWO (Global Wind Organization) – mówi inż. Alfred Naskręt, dyrektor Szkoły Morskiej w Gdyni.

Uczestnicy konferencji zaznaczyli, że podstawowymi bolączkami są zaległe akty prawne oraz drogi dojazdowe do portów Środkowego Wybrzeża jako potencjalnego miejsca zbliżających się inwestycji wiatrowych.

Obecnie w mocy utrzymanych jest dziewięć pozwoleń lokalizacyjnych dla projektów morskich farm wiatrowych zlokalizowanych w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej, wydanych w latach 2012-2013. Na czele stawki deweloperów znajdują się Polenergia, PGE oraz Baltic Trade and Invest. Szacuje się, że do roku 2030 możliwe będzie wybudowanie i uruchomienie farm wiatrowych na morzu o łącznej mocy nawet 6 GW, co znacznie poprawi bezpieczeństwo energetyczne kraju, a wartość polskiego PKB dzięki inwestycjom w sektor offshore wind mogłaby wzrosnąć nawet o 60 mld złotych, natomiast polski rynek pracy wygenerowałby ok. 77 tysięcy dodatkowych miejsc pracy.

Konferencja Offshore odbyła się po raz czwarty. Jej organizatorem było Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej.