GospodarkaMorska.tv

Polacy jedzą za mało ryb. Wolą mięso i boją się ości

opublikowano: 16 kwiecień 2018
Facebook Twitter Google Email

Konsumpcja ryb w Polsce jest na stosunkowo niskim poziomie. Cały czas mówimy mniej więcej o 12-13 kg spożywanych ryb – powiedział w rozmowie z portalem GospodarkaMorska.pl na Kongresie Rybnym, który w piątek zakończył się w Sopocie, Grzegorz Mech z GfK Polonia. Tymczasem średnia europejska to 22 kg, a światowa – 24 kg zjadanych ryb rocznie. To źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, białka, witamin i składników mineralnych, dlatego badania wskazują, że na naszych talerzach ryby powinny pojawiać się przynajmniej dwa razy w tygodniu.

– Cały czas zastanawiamy się, co zrobić, żeby jednak to spożycie wzrosło, bo z jednej strony mamy świadomość tego, że ryba jest synonimem zdrowego żywienia, więc przy tendencji do wyboru świadomego i zdrowego żywienia, ryba jest akurat bardzo dobrym produktem. Takim ograniczeniem dla spożycia ryb jest cena, ale z drugiej strony bogacimy się jako społeczeństwo, więc trudno powiedzieć, dlaczego akurat nie jemy. Mnie się wydaje, że kultura spożycia w Polsce jeszcze jest taka, że bardziej preferujemy mięso – mówi Bogusław Kowalski, prezes Graal S.A.

Wskazał także, że wiele osób boi się ryb, bo uważa, że mają ości. Podkreślił, że przy dzisiejszych technologiach produkcji nie jest to już problemem, a ryby nie są zagrożeniem.

Obecnie Polska jest na czwartym miejscu w Europie jeśli chodzi o przetwórstwo rybne. Przykładowo Polinord, największy przetwórca konserw rybnych w Europie, należący do spółki Graal, produkuje około 15 mln konserw miesięcznie. 30% produktów spółki przeznaczonych jest na eksport, a liczba ta stale rośnie.

– Warto również pamiętać, że mrożone ryby są jedną z chętniej kupowanych mrożonek, podobnie jak na przykład ryby mrożone w panierkach, czyli tutaj klienci ten rodzaj produktów wybierają chętnie jako produkty gotowe do spożycia czy półprodukty, którymi wspomagają się przy gotowaniu – mówi Grzegorz Mech z GfK Polonia.

Dr Mirosław Kuczyński, niezależny ekspert od akwakultury, powiedział w rozmowie z portalem GospodarkaMorska.pl, że akwakultura jest jedną z najstarszych działalności ludzkich w obszarze związków z wodą. W celu utrzymywania ryb oraz ich hodowli, jest ona uprawiana od około 4 000 lat. Wskazał, że Polska utrzymuje się w czołówce europejskich rankingów.

– Produkujemy kilkanaście tysięcy ton pstrąga, produkujemy kilkanaście tysięcy ton karpia oraz ryb towarzyszących karpiowi w stawach ziemnych, jak również produkujemy znaczne ilości ryb na zarybianie, na odtwarzanie populacji naturalnych – mówi dr Mirosław Kuczyński, niezależny ekspert od akwakultury.

Jak poinformował dr Jan Żelazny z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach, problem zanieczyszczeń niestety był zawsze i jest ciągle aktualny Mimo to, ryby z Morza Bałtyckiego można jeść bezpiecznie.

– Przez ostatnie 10-20 lat obserwujemy znaczną poprawę. Wyraża się ona tym, iż powstało wiele oczyszczalni ścieków, został zwiększony nadzór nad ich pracą i tych ścieków trafia coraz mniej, a właściwie już śladowo, do wód powierzchniowych, a w konsekwencji do wód morskich. Niestety zdarzają się problemy, że jest owrzodzenie u ryby w wyniku zakażenia bakteryjnego, ale taka ryba nie jest zagrożeniem dla konsumenta, bo ona po prostu nie trafia na rynek – tłumaczy dr Jan Żelazny z PIWet-PIB w Puławach.

Kongres Rybny odbył się już po raz piąty.

– Przetwórcy ryb, hodowcy raz w roku spotykają się na Kongresie Rybnym, po to, aby przedyskutować właśnie te zapomniane, a niezwykle ważne tematy. Między innymi takie, jak komunikacja z młodym konsumentem, jak komunikowanie się generalnie z rynkiem. Bo, mimo że oferujemy bardzo dobry produkt, produkt o walorach prozdrowotnych, produkt, który daje niesamowite możliwości obróbki kulinarnej, to zauważamy, że na przykład wśród młodych konsumentów bardzo ciężko przekonać tę grupę do większej konsumpcji ryb. Natomiast jest jeszcze drugie zagadnienie. Brakuje nam surowców. Polskie przetwórstwo rybne przetwarza blisko 1 mln ton ryb rocznie, natomiast zasoby oceaniczne w najlepszym wypadku są stabilne, jeśli nie kurczą się, dlatego ciągle musimy myśleć o rozwoju akwakultury, hodowli ryb – mówi Tomasz Kulikowski, redaktor naczelny „Magazynu Przemysłu Rybnego”.

Kongres Rybny to największe spotkanie przetwórstwa rybnego, akwakultury, rybołówstwa i handlu rybnego oraz dostawców branży rybnej. W tym roku dotyczył głównie technologii i innowacji, ekonomiki przetwórstwa rybnego, rynku konsumenckiego, akwakultury przyjaznej środowisku oraz handlu międzynarodowego.