GospodarkaMorska.tv

Niebezpieczny wrak na dnie Zatoki Gdańskiej. Może wyciec z niego nawet 1,5 mln l paliwa

opublikowano: 04 lipiec 2018
Facebook Twitter Google Email

Tykająca bomba na dnie Zatoki Gdańskiej. Mowa o zatopionym w 1945 r. tankowcu Franken, na pokładzie którego znajduje się nawet 1,5 mln l różnego rodzaju paliwa. Jego nagły i niekontrolowany wyciek może nastąpić w każdej chwili. Zdaniem ekspertów, grozi nam ekologiczna katastrofa.

– Franken został zatopiony 8 kwietnia 1945 r. przez samoloty radzieckie. Ten tankowiec znajduje się w rejonie Zatoki Gdańskiej, w wodach wewnętrznych, ok. 6 mil morskich od Helu, i stanowi bardzo duże zagrożenie zarówno dla środowiska, jak i zagrożenie ekonomiczne – mówi Olga Sarna z Fundacji MARE.

O ryzyku, jakie może spowodować wyciek paliwa z tankowca, mówili w poniedziałek w Gdańsku podczas konferencji prasowej przedstawiciele Fundacji MARE oraz Instytutu Morskiego w Gdańsku, którzy wspólnie realizują projekt pn. „Redukcja negatywnego wpływu wycieków paliwa z wraku tankowca Franken”. Jego celem jest ograniczenie prawdopodobieństwa katastrofy ekologicznej w rejonie Zatoki Gdańskiej.

– W momencie, kiedy nastąpi destrukcja wraku, a jest to nieuniknione w dość bliskiej perspektywie, którą trudno jest określić, ale zakładamy, że jest to kilka lat, nastąpi wyciek paliwa, a to z kolei spowoduje nie powiem, że zalanie, ale na pewno skażenie plaż i obszarów chronionych, które są nad Zatoką Gdańską – tłumaczy dr inż. Benedykt Hac, kierownik Zakładu Oceanografii Operacyjnej w Instytucie Morskim w Gdańsku.

Chodzi o polskie wybrzeże i plaże w rejonie Piasków aż po Hel, w tym liczne rezerwaty, siedliska fok szarych i obszary Natura 2000, czyli Obszar Zatoki Puckiej i Półwyspu Helskiego, Obszar Klifów i Rafy Kamiennej Orłowa, Obszar Ostoi w Ujściu Wisły i Obszar Ujścia Wisły oraz Zalewu Wiślanego i Mierzei Wiślanej.

Niemiecki wrak

Franken miał prawie 180 m długości, 22,1m szerokości oraz ponad 10 m zanurzenia.  Mógł przewozić do 9 500 t paliw oraz 306 t olejów smarnych różnych typów. To zaopatrzeniowiec z czasów II wojny światowej i jeden z pięciu bliźniaczych jednostek tego typu niemieckiej Kriegsmarine (oprócz Krankena były to: Dithmarschen, Altmark, Ermland i Nordmark). W ostatniej fazie wojny Franken, jako część grupy bojowej Thiele, stacjonował na redzie w Gdyni lub w Helu. Jak wskazują przeprowadzone badania oraz m.in. historyczne meldunki HQ Kriegsmarine z kwietnia 1945 r., w chwili zatopienia tankowca było na nim ok. 2 700 t ładunku oraz ok 300 t paliwa okrętowego.

– Chcemy to paliwo wypompować docelowo, teraz właśnie prowadzimy działania, mające na celu stworzenie takiego planu oczyszczenia tego wraku. To bardzo skomplikowany proces, który konsultujemy z szerokim gronem naukowców i firm zagranicznych zajmujących się takimi rzeczami – mówi Sarna.

Hac poinformował, że najlepszym rozwiązaniem byłoby użycie wyspecjalizowanego statku, wyposażonego w odpowiedni system dekompresji dla nurków.

–  Byliby nurkami saturowanymi, czyli mogliby pracować przez wiele dni, będąc w warunkach zbliżonych do tych, jakie są na dnie i oni byliby najbardziej efektywni. Co prawda ta technologia jest najdroższa, ale za to czas jest najkrótszy – mówi Hac.

Oszacował, że koszt oczyszczenia zatopionego niemieckiego tankowca zamknąłby się w granicach 6-10 mln euro.
Jak podkreślają organizatorzy tego przedsięwzięcia, ma ono charakter pilotażowy, a oprócz planu oczyszczenia Frankena, stworzona zostanie także ogólna metodologia oczyszczania wraków zalegających na dnie Bałtyku.

Można także podpisać petycję w tej sprawie pod hasłem „Ratuj Bałtyk. Zatrzymaj wyciek ropy. Podpisz apel!”. Petycja dostępna jest TUTAJ.

Szacuje się, że w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej znajduje się ok. 20 000 zidentyfikowanych obiektów podwodnych. Większość z nich to wraki statków, które ze względu na ulegające korozji zbiorniki paliwa, stanowią realne zagrożenie dla ekosystemu Bałtyku. Przykładem jest statek pasażerski Stuttgart znajdujący się na dnie Zatoki Gdańskiej. Jak wynika z badań przeprowadzonych w latach 2009-2015, obszar skażenia wyciekiem z tej jednostki powiększył się 5-krotnie i obecnie wynosi 415 tys. m2. Stan środowiska morskiego w bezpośrednim sąsiedztwie wraku określa się jako lokalną katastrofę ekologiczną: 100% śmiertelności zwierząt, postępująca degradacja środowiska oraz stale powiększająca się strefa skażenia.