GospodarkaMorska.tv

Konferencja PSEW 2018: Rok 2019 przełomowy dla morskiej energetyki wiatrowej w Polsce

opublikowano: 09 listopad 2018
Facebook Twitter Google Email

Rok 2019 przełomowy dla morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Podczas Konferencji Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej „Rynek Energetyki Wiatrowej w Polsce”, która w czwartek zakończyła się w Serocku, wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski zapowiedział, że resort energii pracuje obecnie nad projektem ustawy o morskiej energetyce wiatrowej. Ma on być gotowy w pierwszym kwartale przyszłego roku i umożliwić po 2020 r. budowę polskich morskich farm wiatrowych na Morzu Bałtyckim.

– Chcemy wprowadzać system OZE, bo widzimy rynkową, gospodarczą racjonalność naszego miksu w dużej części opartego o odnawialne źródła energii. Obszarem rozwoju energetyki odnawialnej powinna być i będzie wyłączna strefa ekonomiczna Morza Bałtyckiego – mówi Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii.

Specustawa offshorowa ma uwzględniać co najmniej dwie grupy inwestorów: tych, którzy mają już pozwolenia środowiskowe i na sztuczne wyspy, oraz tych, którzy takie pozwolenia uzyskają po 2025 r.

– Nasi przedsiębiorcy i inwestorzy muszą mieć pewność, że mają taki stabilny akt prawny, taką instrukcję obsługi, do której będą mogli często zaglądać. Ona będzie stabilna, bo te projekty są długofalowe, one sięgają perspektywą 20-30 lat – mówi Zbigniew Gryglas, poseł na Sejm RP i przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. morskiej energetyki wiatrowej.

– To, co rząd w tej chwili sygnalizuje, to być może podejście takie, że w formule aukcji będziemy już konkurować o lokalizacje na morzu, czyli niejako już oferując ceny energii. Ten, który wygra, będzie mógł z konkretnej lokalizacji już korzystać. Natomiast takie rozwiązanie musiałoby uwzględniać prawa nabyte tych inwestorów, którzy już dzisiaj decyzje lokalizacyjne mają. A więc tego typu wyzwania są przed nami – mówi Maciej Szambelańczyk, ekspert parlamentarnego zespołu ds. morskiej energetyki wiatrowej.

Zgodnie z unijnym pakietem klimatycznym, w 2020 r. Polska powinna zwiększyć udział energii ze źródeł odnawialnych do 15%. Jak podaje PSEW, w obecnej sytuacji jedyną metodą dojścia na czas do założonego poziomu jest uruchamianie nowych farm wiatrowych. To jedyne wielkoskalowe źródło, które w ciągu dwóch lat może zacząć dostarczać duże ilości zielonej energii.

– Potencjał Polski jest ogromny, jestem o tym przekonany, zwłaszcza biorąc pod uwagę sygnały od polskiego rządu, świadczące o tym, że możemy spodziewać się 6-8 GW energii z morskich farm wiatrowych do 2030 r. Uważam jednak, że ten potencjał jest znacznie większy – mówi Morten Bæk, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii i Klimatu Danii.

Dodał, że morskie farmy wiatrowe są stabilniejszym źródłem energii niż te osadzone na lądzie, ale trzeba wziąć pod uwagę, że to energia ulegająca wielu wahaniom i zmiennym, dlatego musi być połączona z innymi źródłami energii.

Giles Dickson, CEO w WindEurope, powiedział, że Polska jest w stanie wytwarzać ogromne ilości energii.

– Morskie farmy wiatrowe będą w stanie zapewnić lokalne źródło energii, co oznacza, że Polska będzie mogła znacząco zmniejszyć ilość źródeł sprowadzanych z zagranicy – mówi Giles Dickson, CEO w WindEurope.

Poinformował, że cała Europa płaci dziś 1 bln euro każdego dnia, żeby sprowadzać energię z innych krajów. „Importujemy aż 54% energii, co nie jest dobrą prognozą jeśli chodzi o zapewnienie długoterminowego bezpieczeństwa energetycznego” – powiedział.

Janusz Gajowiecki, prezes PSEW, podkreślił, że energetyka wiatrowa na morzu może stać się drugim, dużym stabilnym źródłem energii, zaraz po energetyce węglowej, która będzie naturalnie uzupełniać polski miks energetyczny. Zasadnicze znaczenie dla rozwoju OZE ma jednak odpowiednie finansowanie.

– Strony Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju skierowane są w kierunku polskiego offshoru. Takie ogromne instytucje finansowe bardzo zainteresowane są rozwojem farm wiatrowych na Bałtyku. To zewnętrzne finansowanie na pewno będzie potrzebne, przy skali projektów 6-8 mld w stosunku do jednej farmy wiatrowej – mówi Janusz Gajowiecki, prezes PSEW.

Patryk Figiel, radca prawny z warszawskiego biura Linklaters, zauważył, że trzeba być dobrze przygotowanym do procesu budowy polskich farm wiatrowych na Bałtyku, „tak żeby, jak banki przyjdą, to zobaczyły dobrze opakowany produkt, który musi mieć w środku odpowiednią zawartość”.

– Według raportu McKinseya, który został opublikowany w 2016 r., koszt polskiego offshoru za 1 MW szacowany jest na 4 mln euro. Żeby zbudować 6 GW, o których dzisiaj mówili nasi liderzy branży, potrzebne będzie 70 mld zł – tłumaczy Patryk Figiel, radca prawny z warszawskiego biura Linklaters.

Nowe elektrownie wiatrowe będą mogły także działać bez wsparcia państwa. Taką możliwość otwiera formuła PPA (Power Purchase Agreement), czyli bezpośrednich umów między wytwórcami energii z OZE a odbiorcami, którzy chcą korzystać z czystej, nieobciążonej kosztami emisji CO2 energii.

Wpływy do budżetu państwa z budowy morskich farm wiatrowych w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Morzu Bałtyckim szacowane są nawet na 100 mld zł. Pierwsza polska morska farma wiatrowa może zostać wybudowana około roku 2023-2025.

– Jak dowodzą przykłady państw europejskich, wszędzie tam, gdzie realizowane są farmy wiatrowe na morzu, tam gospodarka morska, tradycyjne przemysły ciężkie, całe regiony nadmorskie doznają istotnych bodźców rewitalizacyjnych w postaci przyrostu miejsc pracy, zwiększenia strumienia podatków wpływających do lokalnych i regionalnych budżetów – mówi Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej.

Rozwój przemysłu energetyki morskiej związany z rozwojem morskiej energetyki wiatrowej w Polsce, po roku 2025 może zapewnić zatrudnienie ponad 77 tys. pracowników. Polski przemysł jest w stanie zapewnić co najmniej 50% wartości zamówień związanych z budową farm wiatrowych na Bałtyku, a w perspektywie kilku kolejnych lat – nawet 75%.

– Polski przemysł już obecnie produkujący bardzo dużo komponentów, produktów, które są eksportowane głównie do Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Holandii, jest już przygotowany do tego, aby również pokryć zapotrzebowanie, dostarczać produkty i usługi do morskich farm wiatrowych, które powstaną w Polsce – zapewnia Paweł Przybylski, prezes Siemens Gamesa Renewable Energy.

Obecnie w mocy utrzymanych jest dziewięć pozwoleń lokalizacyjnych dla projektów morskich farm wiatrowych zlokalizowanych w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej, wydanych w latach 2012-2013. Na czele stawki znajduje się czterech deweloperów: Polska Grupa Energetyczna, BALTIC TRADE AND INVEST, PKN Orlen oraz Polenergia, w której 50% udziałów w realizowanych przez spółkę projektach przejął koncern Statoil/Equinor.

PGE Energia Odnawialna planuje stworzenie do roku 2030 instalacji o mocy 2,5 GW. BALTIC TRADE AND INVEST natomiast do 2025 r. chce wybudować morską farmę wiatrową o mocy 350 MW.

– Jesteśmy na etapie ukończonych badań środowiskowych, piszemy raport oddziaływania na środowisko. Jednocześnie przygotowujemy się do kampanii geotechnicznej. Mamy złożony w ministerstwie projekt robót geotechnicznych. Mając pozwolenie na sztuczne wyspy od roku 2013, opłacone, jesteśmy zobowiązani tym pozwoleniem, żeby zacząć budowę w roku 2024 – mówi Joanna Rzepecka, dyrektor zarządu BALTIC TRADE AND INVEST.

PKN Orlen przy budowie morskich farm wiatrowych chce wykorzystać turbiny o wysokości powyżej 250 m.

– Szacujemy, że powinniśmy być gotowi, jeśli chodzi o podejście do planu budowlanego, w połowie 2020 r. Później te prace potrwają pewnie jakieś dwa lata, więc wydaje nam się, że realny termin na wypuszczenie do sytemu pierwszej energii, to jest rok 2026 – mówi Krzysztof Kidawa, ekspert ds. regulacyjno-prawnych PKN Orlen.

Polenergia do 2026 r. planuje budowę dwóch instalacji o mocy 1,2 GW.

– Jeżeli będzie system regulacyjny w takim terminie dosyć szybkim, nadal realistycznym, ale ambitnym, to teoretycznie budowę możemy rozpoczynać mniej więcej w 2021 r., a w 2022 r. do połowy 2023 r. uruchomić pierwszą farmę – mówi dr Michał Michalski, członek zarządu Polenergia.

Jak wynika z raportu Global Wind Energy Council (GWEC), w 2030 r. energia wiatrowa może pokrywać około 20 proc. światowego zapotrzebowania na energię. Łączna moc elektrowni wiatrowych ma wynieść wtedy nawet ok. 2 100 GW. To pięć razy więcej niż obecnie. Taki wzrost oznacza redukcję emisji dwutlenku węgla o ponad 3,3 mld ton rocznie oraz inwestycje na poziomie 200 mld euro rocznie.

XIII Konferencja PSEW2018 odbywała się w Serocku w dniach 6-8 listopada. Udział w niej wzięło około 400 osób.