GospodarkaMorska.tv

Jacht runął do wody, a było już tak blisko. Knudel nadal na dnie gdyńskiej mariny

opublikowano: 07 luty 2018
Facebook Twitter Google Email

Brakowało nam dosłownie 3 może 5 minut – powiedział dziennikarzom we wtorek Adam Wojciechowski, armator jednostki Knudel, po nieudanej próbie jej podniesienia z dna gdyńskiej mariny. Jacht próbowano postawić na wodzie za pomocą dwóch specjalnych poduszek powietrznych o wyporności 20 t każda. Operacja ta nie powiodła się i Knudel runął do wody.

– Rozszczelniła się poduszka albo zawór z prawej burty, albo po prostu się rozdarła o jakiś przedmiot. Schodzi zaraz nurek, zrobi inspekcję, będziemy wiedzieli więcej – mówi Adam Wojciechowski, armator jednostki Knudel.

Podkreślił, że rufa była już odpompowana i gdyby pompy działały jeszcze chwilę dłużej, jednostka uzyskałaby pływalność. Mimo niepowodzenia, akcja podnoszenia Knudla jest kontynuowana, jednak może potrwać kolejny tydzień. Planowane jest użycie poduszek powietrznych o większej niz dotychczas wyporności.

– Dla mnie jest najważniejsze ją wydobyć w tej chwili, już później będziemy się martwić. Walczymy dalej – mówi Wojciechowski.

Zapowiedział, że chce, aby Knudel wypłynął na Bałtyk jeszcze w te wakacje.

Knudel zatonął w gdyńskiej marinie w połowie stycznia. Jak poinformował Wojciechowski, jakiś przedmiot lub bryła lodu większa od odbijaczy dostała się między keję a burtę, co spowodowało rozszczelnienie drewnianego poszycia jednostki.

– Łódź waży 30 t, także wiatr zachodni dobijał ją, walił tutaj. Przez całą noc, podejrzewam, że leciała tam woda, na drugi dzień też. Musiało być jej później tak dużo, że dosięgła elektroniki, wyłączyły się pompy zęzowe i wtedy to już jest pół godziny, godzina, statek jest na dnie – tłumaczy Wojeciechowski.

Po wydobyciu Knudel trafi do zakładu szkutniczego w Rumi, gdzie przejdzie kapitalny remont. Koszt samego sprzętu i materiałów szacuje się na ok. 150 tys. złotych. Wojciechowski poinformował że zgłosiło się już bardzo dużo osób chętnych do pomocy, za co wszystkim bardzo dziękuje.

Akcję wydobycia, a następnie remontu Knudla można wesprzeć na portalu crowdfundingowym. Do wtorku udało się zebrać ponad 4,5 tys. zł. Cel to 120 tys. Pieniądze na remont jednostki będą pochodziły także z licytacji piłki z podpisami piłkarzy reprezentacji Polski. Jacht nie był ubezpieczony od tego typu sytuacji, dlatego liczy się każda złotówka.

Knudel to niemiecki szkuner gaflowy. Został zbudowany w 1956 r. jako kuter rybacki, a następnie w latach 90. ubiegłego wieku przebudowany na jacht żaglowy. Ma 12,5 m długości, 4,40 m szerokości oraz 1,9 m zanurzenia. Powierzchnia żagli jednostki to 130 m2. Na jej pokładzie zmieści się 15 osób. Jacht pływa pod polską banderą. Przez lata Knudel jako jedyny w Polsce wykorzystywany był do odprowadzania zmarłych na miejsce wiecznego spoczynku.