GospodarkaMorska.tv

„Ta łódka to Formuła 1 na morzu”. Jacht I LOVE POLAND wystartuje w regatach i będzie promował Polskę

opublikowano: 13 wrzesień 2018
Facebook Twitter Google Email

Ta łódka to Formuła 1 na morzu – powiedział o jachcie I LOVE POLAND Filip Rdesiński, prezes Polskiej Fundacji Narodowej. Nowoczesna jednostka i projekt o tej samej nazwie zostały zaprezentowane w środę w Gdyni. Za kilka miesięcy jacht weźmie udział w prestiżowych regatach.

– Chcemy mówić o tym, że kochamy Polskę, ale też chcemy pokazywać, że Polska to kraj nowoczesny, kraj, który posiada nowoczesne technologie. To, co jest niezwykle ważne, a może i najważniejsze w tym projekcie, to przede wszystkim szkolenie. Jesteśmy nastawieni na to, żeby przez najbliższe lata wyszkolić profesjonalną kadrę polskich żeglarzy regatowych, którzy są w stanie ścigać się w największych regatach na świecie – mówi Filip Rdesiński, prezes PFN.

Żaglowy jacht regatowy VO 70 3. generacji, zakupiony w maju przez PFN, ma 21,5 m długości, 5,34 m szerokości i 14 000 kg wyporności, a jego masz liczy aż 31,5 m wysokości, czyli tyle, co 10-piętrowy budynek. Jednostka została zbudowana w 2011 r. w stoczni New England BoatWorks w Stanach Zjednoczonych z laminatu epoksydowo-węglowego (FRP). Jej konstruktorem był Juan Koujoumdjian. Na jachcie zastosowano innowacyjny system uchylnego kila (canting keel) z gruszką balastową, umożliwiając w ten sposób obniżenie środka ciężkości, redukcję mokrej powierzchni dna i zmniejszenie tarcia, co zwiększyło prędkość jednostki.

Skipperem jachtu I LOVE POLAND jest Jarosław Kaczorowski, kapitan jachtowy i motorowodny, trener żeglarstwa oraz sędzia żeglarski klasy państwowej.

– Ten jacht został zbudowany do regat oceanicznych, które nazywają się Volvo Ocean Race. Łódka jest bardzo szybka, ale też jest zbudowana tak, żeby przetrwać najtrudniejsze warunki na morzu. Jest to, moim zdaniem, jeden z najlepszych jachtów, jakie w ogóle w historii regat oceanicznych zostały zbudowane. Teraz już się buduje do tych regat mniejsze jachty i nie tak ekstremalne. Bardzo się cieszę, że dano nam do ręki takie piękne narzędzie, musimy tę łódkę opanować, bo nie jest łatwa – mówi Jarosław Kaczorowski, skipper jachtu I LOVE POLAND.

Podkreślił, że najbliższy czas poświęcony zostanie na treningi, rekrutację i szkolenie załogi. Miałoby to być 12-14 osób na jachcie oraz 20 osób na lądzie. Dodał, że opanowanie łodzi zajmuje żeglarzom rok do dwóch lat i załoga I LOVE POLAND również potrzebuje czasu, żeby nauczyć się na niej ścigać.

Projekt I LOVE POLAND startuje za kilka tygodni w Szczecinie. W sezonie zimowym jacht będzie stacjonował na Półwyspie Iberyjskim.

– Mamy zamiar w ciągu najbliższych miesięcy trenować i zdobywać jak największe doświadczenie na tej łódce. Dalej, jeżeli chodzi o załogę, już pierwsi załoganci zostali przetestowani na trasie z Francji do Polski, następni są sprawdzani tutaj na wodach polskich. Jesteśmy jednym z nielicznych krajów na świecie, który ma tego typu jednostkę. Tych jednostek jest tylko pięć na świecie – mówi Dariusz Pękala, szef operacji morskich jachtu I LOVE POLAND.

W lutym przyszłego roku jacht I LOVE POLAND ma wystartować pod polską banderą w regatach Caribbean 600 Race wokół wysp karaibskich. Następnie planowane są m.in. bicie rekordu trasy przez Atlantyk z Nowego Jorku do Lizard Point w Wielkiej Brytanii oraz udział w regatach Rolex Fastnet Race (sierpień), Rolex Sydney Hobart Race (grudzień) i Race to Mackinac – największe regaty słodkowodne po wielkich jeziorach amerykańskich (lipiec 2020 r.). W każdym z odwiedzanych zagranicznych portów odbywać się będą także spotkania z Polonią i dni otwarte jachtu. W Miami planowane jest spotkanie z załogą Daru Młodzieży, który obecnie odbywa rejs dookoła świata.

Polska Fundacja Narodowa kupiła używany jacht za ok. 900 tys. euro. Nowa łódź tego typu kosztuje ok. 7 mln euro. Na pytanie, dlaczego do tego projektu nie wybrano jednostki, która powstała w polskiej stoczni, skipper jachtu odpowiedział, że bardzo chciałby, żeby cokolwiek na tę łódź było wyprodukowane w Polsce, jednak żadna ze stoczni nie jest przystosowana do budowania tego typu jednostek.

Jacht „I love Poland” znany był wcześniej jako „Polska100”. W ciągu dwóch lat załoga jednostki pod dowództwem Mateusza Kusznierewicza miała odwiedzić 100 portów na pięciu kontynentach, pokonując ponad 40 tys. mil morskich. W maju tego roku Polska Fundacja Narodowa zakończyła współpracę przy tym projekcie z Fundacją Navigare i Mateuszem Kusznierewiczem na „skutek utraty zaufania PFN zarówno do Pana Kusznierewicza jak i do związanej z nim fundacji”.

Jak poinformował zarząd PFN, „po otrzymaniu rozliczenia pierwszej transzy funduszy, które zostały przekazane Fundacji Navigare, okazało się, że pozycje zawarte w tych dokumentach finansowych, wydatkowania tej dotacji budzą bardzo poważne wątpliwości”. Według PFN, okazało się także, że Fundacja Navigare nie zapłaciła części wynagrodzeń załodze, która pracowała przy budowie jachtu, a „opłaciła faktury wynagrodzeń przedsiębiorstw należących lub powiązanych z Mateuszem Kusznierewiczem”. Prezes PFN podkreślił w środę, że I LOVE POLAND to już zupełnie inny projekt, realizowany w innych realiach, któremu przyświecają inne cele.